• Wpisów:26
  • Średnio co: 101 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 13:39
  • Licznik odwiedzin:7 976 / 2748 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzisiaj trochę o tym produkcie


Gąbkę kupiłam w standardowej cenie, parę tygodni temu (niestety przegapiłam okazję Rossmanna)

Twarz myję na zmianę dwoma produktami:
-Vichy normaderm

oraz

-Alterra



Gąbkę postanowiłam używać do Alterry, gdyż Vichy sam w sobie jest produktem dosyć agresywnym. Moim zdaniem Konjac nie nadaje się do stosowania "solo", gdyż nigdy nie wyczyści nam idealnie twarzy. A oto moje spostrzeżenia:

+ Użyty z Alterrą efekt końcowy jest świetny. Skóra jest idealnie wyczyszczona, pory również. Uczucie idealniej powierzchni
+ mycie nią relaksuje, odpręża twarz, czysta przyjemność, jest mięciutka,delikatna, a przy tym "robi swoje"

niestety są też minusy
- absolutnie obietnice producenta nie są spełnione! Beż użycia jakiegokolwiek płynu do mycia gąbka nie czyści należycie.Oczywiście też nie nawilża, niefajny chwyt marketingowy!
-straaaaasznie długo schnie, co mi się bardzo nie podoba. W mojej łazience (gdzie jest tylko małe okienko) schnęła tydzień i dalej nie była sucha, wzięłam ją więc do pokoju i pozostawiłam na parapecie na słońcu... iii... schnęła 3 dni;/ Jest to moim zdaniem na dłuższą metę bardzo niechigieniczne, gdyż gąbka jest ciągle wilgotna

Podumowanie: Produkt fajny, jak ma się trochę zbędnej kasy można kupić, ale szału nie ma polecam używać z łagodnym płynem do twarzy. Ja jednak jestem na tak, za fajny masaż 6,5-7/10
  • awatar choccolate: wolałabym mieć płaski tyłek, niż wielki :D nic nie robię poza bieganiem, mam po prostu szerokie biodra ehh :P
  • awatar dziewczynaAdka: a ile kosztuje taka gąbeczka?
  • awatar J&K: Szczerze mowiac to jesli chodzi o rozmiar biustonosza to nie wiem, bo zawsze nosilam mniejsze biustonosze i cycki mi z kazdej strony wychodzily , bo mialam malo pod biustem a miski m usialam miec wieksze ic iezko bylo mi cos znalesc, teraz jak troche pod biustem uroslam to mam idealne staniki:) a jesli chodzi o cm to ok 5cm mi urosly:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiaj trochę z innej beczki, a mianowicie o książce, którą niedawno przeczytałam:


Książkę przeczytałam w sumie przypadkowo i byłam do niej scepycznie nastawiona, z myślą, że to kolejne tanie romansidło, którego nie cierpię....
Oporowo wzięłam się za czytanie, i jak przebnęłam przez pierwsze 30 kartke nie potrafiłam już przestać. Czytałam po nocy, żeby dowiedzieć się jak książka się skończy i co będzie dalej z Lily.

O czym jest książka?
Tak ogólnie to o zwykłej dziewczynie, której przytafia się niezwykłą historia. Trochę o cięzkich stosunkach, nie zawsze pozytywnych w rodzinie, o chorobie, która przytrafić może się każdemu, o szczęściu w nieszczęściu, książka ma też wątek kryminalny i miłosny.
Ja się szczerze w tej książce zakochałam, uwielbiał takie połączenie paru tematów, gdyż ciężką tę książkę gdzieś uplasować, a i zakończenie w sumie bardzo mnie zaskoczyło, co rzadko się zdarza.

Ja książkę polecam! Jak ktoś ma teraz więcej czasu to warto przeczytać
 

 
Bardzo przepraszam, że ostatnio tak mało mnie tutaj... Nie piszę, nie komentuję..jednak zostałąm zawalona masą projektów, semestr powalił mnie na kolana ;/ ;D Jeeednak już bliżej niż dalej Mam nadzieję uporać się z wszystkim przed sesją (mam z 2tyg. jeszcze;> i wraaaca). W ten weekend tak czy siak na pewno itak się coś już pojawi
W planach mam wiele rzeczy, strasznie dużo nowości i parę odkrytych perełek Tak więc do zobaczenia za niegługo a ja wracam do....
  • awatar Susan .: @dejwilka: wszystko było okej. Zachowywał się jakby to nigdy się nie stało. Teraz nagle zaczął. I minęło pół roku, bo to było w styczniu.
  • awatar marzycielka767: Zapraszam na mojego bloga, którego prowadzę doiero od 15 dni..może Ci się spodoba:) Na Blogu zamieszczone są : *ulubione cytaty, przemyślenia. Blog jest również o modzie, muzyce, filmach, zdjęciach.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Piszę to po raz 3 i jak dzisiaj znowu się coś stanie to normalnie się podaję...;p Za pierwszym razem pomyłkowo wyłączyłam stronę, a za drugim padła mi bateria w laptopie, po czym totalnie się zresetował No nic, do 3 razy sztuka

Dzisiaj pierwszy dzień wiosny
Myślę, że to dobry czas na wprowadzenie w moim blogu kilkuczęściowej serii: "Jak u kosmetyczki". Na pierwszy ogień pójdą nasze dłonie (oraz stopy). Opowiem wam dzisiaj co nieco o *zabiegu parafinowym*



DO wykonania zabiegu potrzebne będzie nam:

-Parafina (koniecznie stała!!)-ja zanim taką znalazłam minęło trochę czasu, w każdej aptece "wciskali" mi płynną (która świetna jest do innych rzeczy, ale o tym innym razem). Swoją parafinę o zapachu czekoladowym zakupiłam w cenie 13zł za 600g.
-foliowe rękawiczki jednorazowe-> najlepiej te najzwyklejsze "ze stacji benzynowej". Lateksowe się nie nadają;


-grube rękawiczki lub koc/ręcznik-> najlepiej z futerkiem, skórzane, cieplutki i o rozmiar (lub parę) za duże

-garnek i miskę żaroodporną, lub 2 garnki (jeden większy drugi mniejszy)

-wszelkie olejki i kremy do rąk. Osobiście używam: olej rycynowy i kokosowy, oliwę, wit.A+E, tłusty krem do rąk, który lubimy;

-peeling (kupny lub zrobiony, to już wedle uznania

Bardzo popularne są parafinerki, jednak uważam je za zbędne, jeżeli dopiero zaczynamy i nie wiemy czy zabieg nam się spodoba (ja mimo, że jestem jego fanką nie mam zamiaru jej kupować, gdyż garnek z miską sprawdzają się idealnie). Cena też jest dość wysoka, sięga 200zł.

A więc..zaczynamy

1. Wkładamy parafinę do miseczki/garnuszka, to z kolei wkładamy do większego garnka napełnionego gorąco/wrzącą wodą. I "gotujemy", aż cała się roztopi.Zwykle trwa to ok.15min.
2. Gdy parafina nam się roztopi zdejmujemy ją z ognia i czekamy, aż ostygnie.
3. W międzyczasie robimy porządny piling dłoniom, następnie nakładamy oleje i kremy.
4. Gdy parafina nie jest już taka gorąca zanurzamy w misce jedną rękę, po czym wyciągamy, czekamy, ąz lekko nam na dłoni przystygnie, a następnie znowu wkładamy do parafiny (czynność powtarzamy 3-5razy)
5. Na rękę wkładamy rękawiczkę foliową, a następnie zwykłą, robimy to bardzo uważnie i ostrożnie, żeby nie "Zdrapać" parafiny.
Czynności powtarzamy dla drugiej ręki.
6. Po ok 20-30min ściągamy rękawiczki, a zużytą parafinę wyrzucamy.



*Moja ocena*
Zabieg ten bardzo przypadł mi o gustu. Jest przyjemny, można się fajnie przy nim zrelaksować. Różnie widać już po pierwszym użyciu (szczególnie u osób ze szczególnie suchą skórą), jednak oczywiście systematyczność robi swoje. Ja nie mam większych problemów ze swoimi dłońmi, jednak duże ze skórkami, które zawsze po tym zabiegu są zmiększone, delikatne, nawilżone. Oczywiście Polecam, za tą cenę na prawdę warto spróbować!!

P.S. Zabieg oczywiście można wykonywać również na stopy, wykonując wszystko analogicznie jak na dłonie. Pozrawiam WAS
  • awatar urodowapasjonatka: może i ja to wypróbuję :D
  • awatar uschnieta: Hej, podobno poszukujesz ćwiczeń Ewy Chodakowskiej które były dołączone do gazety Shape. Ja je kupiłam i niestety nie ćwiczę. Jeżeli chciałabyś je ode mnie odkupić, chętnie sprzedam. Jeżeli oczywiście wyrażasz taką chęć. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 



Od początku mówię, że odżywki używam już dłużej, a szampon jest ze mną dopiero od jakiegoś miesiąca (kilka myć). Mam co do nich trochę inne odczucia, więc potraktuję je odobno. Najpierw odżywka:



Stosuję od połowy włosów, dosłownie na kilka minutek. Oto co zauważyłam:

+ma baardzo naturalny skład
+brak parabenów i silikonów
+mi absolutnie nie obciąża włosów
+włosy są miękkie, nie puszą się

+/- rozczesywanie->bardzo średnie, no ale produkt nie zawiera silikonów, jednak TT daje radę

-nie widzę nawilżenia/odżywnienia, a to dla mnie bardzo ważne
-niestety błysk również nie jest zbyt oszałamiający, a oto chyba chodzi w tej serii.


Teraz kolej na szampon:



+bez SLS, SLES, parabenów, silikonów
+bardzo naturalny skład
+używany 2 razy dobrze radzi sobie z olejami
+włosy są odświeżone, sypkie,
+nie przeciąża włosów, specjalnie nie kołtuni

-baaardzo słabo się pieni
-mało wydajny
-brak różnicy w blasku włosów

Podsumowanie: Włosy nie błyszczą się bardziej niż kiedyś. To głóny minus, nie wyglądają też dużo lepiej, jednak produkty na pewno nie zrobią nam krzywdy, używam zawsze, gdy "nie mam pomysłu" co użyć na włosy. Kosmetyk bardzo naturalny, a jak wiadomo one działają "z opóźnieniem", więc na pewno jeszcze troszkę postosuję i zrobię aktualizacje Ocena: odżywka 7/10, szampon 6,5/10

Wszystkim udanego startu w nowy tydzien!!
  • awatar urodowapasjonatka: u mnie te szampony z alterry nie działają :(
  • awatar Gość: http://www.youtube.com/watch?v=skFBCRvUCmA
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzisiaj nie będzie nic o kosmetykach,a krótka recenzja różnych soczewek, płynów i ogólnie moja paplanina o oczach!

Może od początku. Moja wada wzroku to -1,5 na lewe i -1,75 na prawe oko. Soczewki nosze od ponad dwóch lat, odkąd okulista kazał mi nosić okulary na stałe. Mówiąc szczerze w okularach nie umiem na siebie patrzeć!. Po prostu totalnie się sobie nie podobam (chociaż niektórym dodają one uroku ), tak więc od początku wiedziałam, że w grę wchodzą tylko soczewki. Wprawdzie posiadam okulary (każdy krótkowidz powinien je mieć), które używam jedynie gdy cały dzień nigdzie nie wychodzę, gdy lenię się w łóżku, czy wieczorami na tv i kompa (daję wtedy odpocząć oczom od soczewek).

Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie życia w okularach na codzień, tego ograniczonego pola widzenia, wpijania się w noc, parowania gdy piję coś gorącego, ciągłego czyszczenia no i w ogóólee...>>

Dla mnie codzienna pielęgnacja soczewek jest czymś tak szybkim, że demakijać zajmuje mi 3x więcej czasu! Teoretycznie prawie zawsze mam soczewki miesięczne do noszenia ciągłego (dzień+noc) jednak ja itak zdejmuję je na noc.
A teraz krótka recenzja soczewek które posiadałam (od razu mówię, że było ich więcej, jednak nie pamiętam wszystkich!) :

1. Bausch&Lomb - PureVision


Moje bodajże pierwsze soczewki,które zalecił mi po badanich okulista. Do noszenia dziennego, elastycznego lub ciągłego przez 30dni. Mówiąc szczerze mi w ogóle nie podpasowały. Czułam je zaraz po nałożeniu jak i co jakiś czas przez cały dzień. Nie wiem może to wina, że były to moje pierwsze soczewki jednak po całym opakowaniu (3miesiące) nigdy więcej na nie się nie skusiłam. Gdy mi się skończyły wybrałam się do optyka zaraz na przeciwko mojego domu i zakupiłam:

2. Johnson&Johnson - ACUVUE OASYS

Soczewki te w sumie nie polecał mój okulista, gdyż są one do noszenia 14 dniowego, a okuliści sprzedają je jako miesięczne, jednak ja byłam w potrzebie, a akurat nie mieli innych o mojej wadzie, więc itak je wzieła. I.... długo przy nich zostałam. Na prawdę poczułam ogromną różnicę do poprzednich.Dużo lepiej mi się je zakładało i tylko czasem przeszkadzały mi w czasie dnia. O tak,przy tych zostałam na dłuzej! Jednak po czasie stwierdziłam,że koniec w używaniu 2tyg jako miesięcznych i trzeba znaleźć coś lepszego, więc postawiłam na:

3.Cooper Vision - biofinity

Niestety kupiłam do nich dosyć kiepski płyn do soczewek więc ocena jest nie dokońca rzetelna. Jednak byłam z nich zadowolona. Do noszenia ciągłego przez miesiąc, ponoć super przepuszczające tlen i nie męczące oczu. Chyba mogę się z tym zgodzić, jednak to nie był mój ideał. WPrawdzie po dżemce w nich nie przyklejały się do oka (ojj przy niektórych to była masakra) Były dobre, dobrze trzymały się oka, łatwe w nałożeniu,jednak czasem czułam jakby piach w oczach, przy komputerze oczy też szybko się męczyły, postanowiłam więc poszukać dalej, wybór padł na:

4.PureVision 2 HD


W sumie miałam już PureVision i byłam z nich niezadowolona, jednak te miały wysokie oceny (były też droższe od poprzednich), więc postanowiłam się skusić. DO noszenia ciągłego przez miesiąc. Narazie jestem baardzo zadowolona. Świetnie się nakłada, cały dzień wytrzumują na oku bez podrażnień, można się w nich zdżemnąć, oczy nie męczą się przy kompie. Dla mnie bardzo dobre (nie mówie jednak,że to mój ideał, bo go ciągle szukam) i z czystym sumieniem moge je każdemu polecić (Ale używam dopiero 2 miesiąc!). Są przeźroczyste (inne zwykle były niebieskawe), przez co praktycznie niewidoczne na oczach nawet przy wpatrywaniu się, jednak niewidoczne również w pojemniku . CO do wad to cięzko odróżnić lewą stronę od prawej (początkujący na pewno nie znajdzie różnicy) i ja nieraz rano muszę poświęcić na to chwilkę jednak warto

I teraz takie moje P.S. o soczewkach:
*jeszcze nigdy soczewka mi nie wypadła w ciągu dnia, a robiłam w niej na prawdę przeróżne rzeczy> (w tym sporty ekstremalne>)
*warto kupować kupony na grouponie. Ja, gdy używam już ostatnią parę z pudełka zawsze zaczynam rozglądać się po tego typu stronach
*każdy musi znaleźć swój ideał, bo każdy ma inne oko
* kiedyś miałam kolorowe niebieskie, jednak mam ciemnobrązowe oczy i wyglądało to przekomicznie
*warto nosić ze sobą zawsze jakieś kropelki do oczu, lub mały płyn do soczewek, bo nigdy nie wiadomo keidy będziemy musieli przepłukać soczewki (nigy nie nosić soczewek na siłę, bo może się to źle skończyć!)
*w którymś z kolejnych wpisów opowiem trochę o płynach do soczewek i mojej pielęnacji nimi

A dzisiaaaaj meczyk ! Nie liczę na wiele, nie jestem wieeelką fanką, ale mecz reprezentacji zawsze obejrzę! <patriotka> a co! ;d

Miłego wieczorku wszystkim!!!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Cieni nie mam jakoś specjalnie dużo,z każdego podstawowego koloru po jednym. Zwykle nie malowałam się na codzień, jedynie w weekendy mocne czarne smoky eye na dyskotekę, czy inny kolor na jakiś wypadzik na imprezkę. Jako makijaż oka od zawsze wystarczała mi czarna kresa i tusz, aż w końcu postanowiłam coś zmienić i pobawić się z oczami (bo kiedy jak nie teraz!). Mój wybór padł na tę oto paletkę:


Używam jej od około pół roku, używam kilka razy w tygoniu i jestem... Oh zachwycona! Paletka posiada 5 cieni połyskujących i 7 matowych. Ze względu na tak różne odcienie nadaje się zarówno na dzień jak i na wiczór. cena około 27zł

+bardzo dobrze napigmentowane;
+pasuje do każdego koloru oczu, karnacji;
+cienie się nie osypują (nawet bez bazy);
+matowe jak i połyskujące;
+solidne opakowanie z lusterkiem;
+cena, (jak za dorbą paletkę uważam, że niedrogo;
+nawet początkująca da radę stworzyć nimi makijaż;
+praktycznie każdy kolor w paletce można połączyć z każdym!

-dostępność (Sleek w Polsce jedynie przez internet);
-troszkę mała pojemność cieni, przez co przy regularnym stosowaniu niektóre kolorki szybko się kończą;

Ja polecam! Aktualnie zastanawiam się nad zakupemkolejnen paletki Sleek,ale jeszcze nie wybrałam 9,5/10
  • awatar urodowapasjonatka: boskie kolorki :)
  • awatar Gość: uwielbiam ta paletke, moja pierwsza i nie ostatnia na pewno :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Może zacznę od początku tej przygody Około tydzień temu z wielkim zamiarem odświeżenia fryzury wybrałam się do fryzjera polecanego przez wieeelu ludzi (zresztą bywałam u niego już nie raz). W zamiarze było odświeżenie koloru i uformowanie moich dłuuuugich (chlip) prostych i dosyć grubych włosów. Chciałam je minimalnie skrócić i fajnie postopniować, żeby nie zwisały tak po prostu. (głupia ja!<sciana>. I oczywiście pan fryzjer wziął się do roboty. I co ja paCZe
Z włosów praiwe do pasa zostały mi mocno powycinane strzępki! Na prawdę nie należę do posiadaczek cienkich piórek więc fryzjer mocno się postarał. Niby się pytał czy tyle może być, ale wskazał mi jedynie jakieś 5 cm i myślałam, że zrobi to jakoś delikatniej... Nie no masakra totalna. Ja chce moje pięęęękne włooosy


NIGDY przysięgam NIGDY więcej fryzjera! Teraz mam takie włosy ze ani to się ładnie kręci, ani proste, fryzura typowa na prostowanie co 3 godziny grrr... nienawidze i nie będę!!

Więc od dzisiaj zaczynam włosową reanimację! Włosy mam zdrowe (w końcu ze mnie też niemała włosomaniaczka ) teraz chodzi mi o to by się w ogóle nie rozdwajały/łamały (żebym nie musiała przycinać) oraz żeby zaczęły szybciej rosnąć!!

Z oleji używałam zawsze Amle, Vatikę, maskeczkę z żółtka,rycyny,nafty,A+E,lej kokosowy oraz Alterrę. Zaraz po przyjściu od fryzjera zakupiłam bardzo polecane u dziewczyn:
olejek Khadi


oraz Jantar z Farmony:


oraz od około 20dni jem Skrzypovitę.

Po dłuższym użyciu tych produktów na pewno zdam relację A teraz proszę was o porady, co zrobić z takimi włosami (nie mogę upinać bo mam tragiczną grzywkę, na którą gdy zepnę włosy nie ptorafię nawet patrzeć).Macie może jakieś sposoby na porost włosów oraz żeby się nie łamały i rozdwajały? Szukam również jakiś produktów na końcówki, znacie może jakieś dobre (najlepiej z silikonem!). Wszystkiego chętnie wypróbuję!

Pozdrawia was zrozpaczna ja..
  • awatar dejwilka: @ForSlim: Amle i Vatikę z firmy Dabur kupiłam w "tamtejszych" krajach, ale w Polsce kosztują około 20zł (w internecie), olej kokosowy również niecałe 2ozł,Alterra z rosmana koło 13zł, a te nowe obydwa z Allegro Khadi-55zł,a Jantar 9zł:)
  • awatar dejwilka: @Snow: dzięki:(:* ale narazie to żałoba, aż się znowu przyzwyczaję..:( a Ty w domu podcinasz,czy w ogóle nic?:)
  • awatar ForSlim: a ile dałaś za te olejki ?? a poprzednie olejki to w jakiej były cenie ??
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Dzisiaj co nie co o tym produkcie:


Tego kremiku na dziń używam od około roku-półtora. Używam go w zimie jak i w lato (przy ostrych mrozach jedynie zmieniam na coś cięższego), pod podkład, jak i "solo". Po tak długim stosowaniu, myślę, że mogę o nim już co nieco powiedzieć:

+szybko się wchłania
+pozostaje skórę matową, ale z lekkim glow
+matuje przez prawie cały dzień, a do tego:
+skóra wydaje się lepiej nawilżona i odżywiona
+dobry również na okolice oczu (ja przynajmniej używam go również pod oczy)
+jak narazie rzaden podkłąd się nie wałkował
+dobrze miesza się z innymi specyfikami
+zawiera filtry, SPF15
+delikatny zapach charakterystyczny dla produktów Olay (mi odpowiada)
+nie zapycha mnie w ogóle
+wydajny, a przy tym nie za drogi

-w lecie, gdy jest dosyć gorąco skóra zaczyna się świecić przy nosie i na czole (niestety u mnie występuje to przy każdym kremie)

Jak widać powyżej, jest to narazie mój ulubiony kosmetyk do twarzy. Za niedługo kończę krem i w szufladzie już leży kolejne opakowanie Dla suchej skóry nawilżenie może być za małe (ale ten akurat jest dla cery tłustej i mieszanej, gdzie nie powinno być takiego problemu)

Ja produkt polecam, nie rewelacja, ale bardzo fajny do codziennego użytku!! 8,5/10
  • awatar Gość: jeszcze nie miałam do czynienia z komstykami olay, a bardzo polecane sa :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Ojj muszę powiedzieć Kochane, że bardzo się ostatnio zirytowałam. Myślałam, że znalazłam tą jedyną, najlepszą, jednak się pomyliłam. ;/
A tak w skrócie to przed weekendem pomalowałam sobie paznokcie tylko jedną warstwą tego lakieru, gdyż te pare dni było bardzo intensywnych i nie myślałam zbytnio o paznokciach>
jednak jak wielkie było moje rozczarowanie, gdy w poniedziałek wszystkie moje już dłuuugaśnie zapuszczone paznokietki po prostu jak jeden mąż się połamały. Ja się pytam co to ma być? Że raz po miesiącu sobie odpuściłam i czar prysł?!

Skończe to opakowanie normalnie i potem zobaczymy, może po dłuższym czasie będzie lepiej, ale jak narazie to


Tak chciałam tylko wam zdać małą relację, gdyż bardzo wychwalałam tą odżywkę a tu taki bigos. Mam jednak nadzieję, że po kolejnym miesiącu moje zdanie o niej się poprawi
  • awatar dejwilka: @gość: na pewno dam znać po kolejnym miesiącu:)
  • awatar dejwilka: @GGGosiAAA: dziękuję:) na pewno wypróbuję, jeśli ta na końcu nie da efektów:)
  • awatar Gość: Nie przekreślaj tej odżywki. Dokończ kurację i wtedy daj znać jakie są efekty. Moja koleżanka stosuje odżywkę Eveline od ok. miesiąca i ma po prostu przepiękne paznokcie! Długie, twarde. Może faktycznie tajemnica tkwi w systematyczności? Powodzenia!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dzisiaj temat troszkę inny, a mianowicie o A6W. W skrócie są to opracowane przez pana Weidera ćwiczenia na wszystkie mięśnie brzucha. Ćwiczeń jest 6 i wykonuje się je ze stale zwiększającą się liczbą przez 6 tygodni. Ja w sumie jestem zadowolona ze swojego ciała,nigdy się nie odchudzałam, jednak kompletnie nie mam zarysowanych mięśni i ogólnie zawsze zrobienie "nożyc" było dla mnie nie lada wyzwaniem (brzuszki o dziwno umiałam). Chyba od zawsze marzyłam o mniej więcej takim brzuszku:


Tak więc zima to chyba idealna pora, aby zacząć przygotowania na lato

Obecnie jestem na 10 dniu (ćwiczenia robię już 2tyg,jednak byłam kilka dni chora) i efekty już trochę widać. Na pewno wzmocniły mi się mięśnie, ćwiczenia już nie są dla mnie takie ciężki, zawsze po ćwiczeniach i gdy napnę mięśnie zarysowują się dwa górne mięśnie z tzw. sześciopaka. Tak więc zobaczymy jak będzie dalej, dokładny rozrachunek podam wam po zakończeniu ćwiczeń (mam nadzieję, że przetrwam te 42dni), wtedy też wstawię zdjęcia przed i po oraz wymiary i moją szczegółową relację. I mam nadzieję takie też zdjęcie końcowe:

Dodładny opis A6W możecie znaleźć o tutaj: http://a6weidera.pl/

A dla dziewczyn posiadających telefon z Androidem szczerze polecam darmową aplikację A6W do ściągnięcia w sklepie. Codziennie przypomina nam o ćwiczeniach, a "chipek" w programie wykonuje każde ćwiczenie codziennie z nami.

Także życzcie mi wytrwałości!! i może któraś się dołączy?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jak wiadomo zima nie sprzyja naszym ustom. Ja nie mam raczej ze swoimi w czasie roku większych problemów (czasem się pojawią skóki czy zajady), jednak zimą, zazwyczaj są przesuszone i szorstkie. I tutaj pojawia się mój wybawiciel: Balsam do ust Tisane:


+przy regularnym stosowaniu usta są mięciutkie, gładkie, nie pojawiają się zajady czy suche skórki;
+usta się na niego "nie uodparniają" (u mnie tak było w przypadku carmex'u)
+baardzo naturalny skład
+ja stosuję jeszcze na okolice nosa w trakcie kataru lub inne bardzo suche miejsca na twarzy;
+daje efekt po pierwszym użytkowaniu
+usta delikatnie się błyszczą
+brak smaku i baardzo delikatny zapach
+usta się nie kleją
+idealnie chroni w zimie przed mrozem

-ja minusów nie stwierdziłam

Podsumowanie: 10/10 -> inaczej być nie może! Pobił wszystkie carmecy i niveo-podobne!
  • awatar karolinadx: uwielbiam tisane moje kwc
  • awatar Gość: musze wypróbowac :)
  • awatar Vigorous: również mój ulubieniec!:) pozdrawiam i zapraszam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Haaa w końcu niższe temperatury i w końcu więcej śniegu!! Białe szaleństwo,uwielbiam!! Tak więc i ja wyszłam ze swojego iglo i zabieram się do pracy

Dzisiaj chciałam przedstawić wam już w sumie dobrze większości znaną, ale jak dla mnie fenomenalną (jak narazie) odżywkę do paznokci Eveline 8w1:


Moje paznokcie są z natury jednym słowem beznadziejne. Łamią się,rozdwajają i kruszą na potęgę, gdy już udawało mi się zapuścić troszkę dłuższe po paru dniach wszystkie po kolei się łamały. Stosowałam wiele odżywek. Dobrze znaną "różową" z Lovely (KWC),która niestety nie odpowiadała mi również pod względem stosowania (nie można w trakcie kuracji używać jakichkolwiek lakierów), po różne różniste z Sally Hansen czy innych marek, nic nie działało, albo ja się szybko zniechęcałam nie widząc efektów. Tutaj jestem po ogromnym wrażeniem! Odżywki używam 3 tygodnie, narazie ciągle tak jak zaleca producent, jednak myśle,że za niedługo zacznę ją stosować jedynie jako bazę. Moje paznokcie są twarde,lśniące, nie złamały się anie nie rozdwoiły od 3 tygodni!!

+bardzo szybko schnie;
+jedna warstwa daje efekt bezbawrnego błyszczącego lakieru, kolejna i kolejna tworzą stopniowo mleczny kolor na paznokciach;
+długo się utrzymuje (nawet przy 4 warstwach lakier nie odpryska);
+delikatnie wybiela płytkę paznokcia;
+paznokcie stają się twardsze, odporniejsze, zdrowsze!!

-może wysuszać skórki,dlatego należy bardzo uważać przy malowaniu lub stosować jakąś wazelinę czy olej przed malowaniem jako zabezpieczenie;
-3,4 warstwę nakłada się już trochę trudniej i zużywa się więcej produktu
-mi nie zniwelował drobnych bruzd na paznokciach, ale w sumie tego też nie oczekiwałam.

Podsumowanie: fenomenalny produkt, 10/10

edit.niestety nie pokażę wam narazie moich paznokci, bo walczę ze skórkami,które zbyt mocno wyciełam i teraz nie wyglądają zdjęcie wkleję, gdy stan będzie już w normie
  • awatar Gość: też zakupiłam ją sobie w rossmanie, przetestowałam i potwierdzam - odżywka jest świetna, panokcie wyglądaja zdrowo! zaczynam wierzyć, ze wreszcie zapuszczę sobie paznokcie. polecam dodatkowo natłuszczać skórki wkoło żeby właśnie nie wysychaly :)
  • awatar BigDay90: planuję kupić:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Witam Kochani!
Dzisiaj przedstawie wam jak co wieczór przygotowuję twarz do pielęgnacji, czyli oczyszczanie po całym dniu. Zapraszam!

Długo szukałam produku, który idealnie będzie zmywał mój makijaż. Po jakimś czasie użytkowania przestały dobrze działać wszystkie płyny dwufazowe, jakby podrażniały może oczy a rano itak wyglądałam jak PanDa. Moim numerem jeden od jakiegoś roku jest płyn miceralny z Bourjois.


Świetnie radzi sobie z tuszem, cieniami, cięższym podkładem i kremami BB. Oczy nie są po nim dłuste, ani wysuszone. Zauważyłam jednak, że nie oczyszcza tak dogłębnie i idealnie jakbym chciała, z czasem na pozotawionej tak twarzy zaczęły pojawiać się wypryski i zaskórniaki, więc dla dogłębnego oczyszczenia stosuje żel Normaderm z Vichy.
Szczerze polecam! Świetnie oczyszcza, kóra po nim jet gładka i odświeżona, jednak również delikatnie sucha, więc należy szybko nałożyć krem (ale o tym w kolejnej notce).

Co któreś mycie wymieniam żel z Vichy na żel do mycia twarzy z Biedronki w połączeniu ze szczoteczką do twarzy z Rossmana

Należy ją stosować bardzo delikatnie, gdyż z łatwościa można podrażnić sobie skórę i pogorszyć problem zaskórniaków.

Zasze przy łóżku i na wyjazdach towarzyszą mi jakieś chusteczki do demakaijażu.
Świetnie sprawdzają się gdy po imprezie nie mam siły zmyć "tapety" lub jako zamiennik na wyjazdach, jednak nie są za dokładne i przy dłuższym stosowaniu jedynie tego produktu stan mojej cery pogarsza się.

Tyle jeżeli chodzi o oczyszczanie twarzy wieczorem. Rano stosuje jedynie tonik oczarowy, nie myję twarzy wodą.

Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze w tym 2012 roku!!
 

 
Cerę mam bardziej śniadą, niż bladą, taka brzoskiwnia, szybko łapiąca słońce. W swoim życiu przeżywałam różne fazy, raz uwielbiałam być ciemniejszą latynoską, żeby poźniej dążyć do jasnej, porcelanowej cery. W tych moich zmianach towarzyszyły mi zawsze samoopalacze (nie lubię solarim).
Stosowałam dużo tańszych produktów jak i parę droższych. W apogeum brązowości zakochana byłam w rossmanowskich samoopalaczach. Na twarz używałam chusteczek:

które niegdy nie zostawiały smug, były łatwe i szybkie w "obsłudze" oraz dawały mocną, ale w miarę naturalną opaleniznę.

Na całe ciało używałam tego produktu:

Bardzo wydajny, również nigdy nie zauważyłam smug i zacieków, a opalenizna pojawiała się szybko i była intensywna. Uwaga! Nie polecam do używania na twarz, tam pozostawiał mi smugi i miał jakiś dziwny odcień.

Po jakimś czasie przestała mi się podobać taka dosyć intensywna opalenizna, przeżuciłam się więc na:

Muszę powiedzieć, że byłam z niego w miarę zadowolona, opaleniznę można stopniowo budować, jest bardzo delikatna, jednak ogromnym minusem była jego wydajność, nie opłacało się go stosować na całe ciało. Do tego nie odpowiadała mi bardzo jego wodnista forma.

Wpadką było kupno samoopalacza Sublime Bronze z Loreal.

Miał to być krem nawilżający lekko rozświetlający twarz z samoopalaczem do użytkowania na codzień. Niestety okazał się totalnym niewypałem (niesety niezbyt tanim). Niestety rozświetlenie okazało się mnóstwem złotych drobinek. Twarz po jego użyciu wyglądała dosłownie jak bombka. Stosuję go na imprezy na nogi i ramiona, do tego nadaje się bardzo dobrze (jenak za taką cene mamy parę innym takich balsamow)

Następnie odkryłam swój na dzień dzisiejszy ideał:

Samoopalacz z Lirene w formie musu/pianki. Jest dużo sztywniejsza i od poprzedniego, daję delikatną, ale troszkę mocniejszą opaleniznę.

+ ulubiona konsystencja samoopalaczy (jak dla kogo);
+ szybko się wchłania, po dosłwonie minucie można się ubrać;
+ opalenizna nie za mocna, ale jednak widoczna
+ wydajność -> używam i używam jak narazie chyba najdłuzej;
+ dobry na twarz i całe ciało
+ u mnie trzyma się czasem nawet do tygodnia

- jak każdy samoopalacz delikatnie wysucza, jednak nie da się tego uniknąc.
  • awatar urodowapasjonatka: też lubie ten z lirene :) ozone też mam tylko inną wersje ,ale przy nim strasznie trzeba uważać żeby sobie smug nie narobić :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Odkąd pamiętam do czesania włosów miałam 3, 4 przyrządy Najpierw mokre włosy przeczesywałam grzebieniem z szeroko rozstawionymi zębami, suche włosy czesałam zwyklą szeroką szczotką z Rossmanna, czasem wygładzałam szczotką z dzika z Babyliss. Mini szczotkę z essence lub zwykly grzeień nosiłam zawsze w torebce. Ot cała historia. Wszystko zmienilo się po zakupie tangle teezer

Używam jej do rozprowadzania odżywki na włosach (polacam!), rozczesywania włosów po myciu, na sucho, do masażu głowy na wieczór.

+ nie ciągnie, nie wyrywa;
+ nie trzeba zaczynać od końcówek, z powodzeniem można czesać od nasady;
+ skrócony czas czesania;
+ świetnie rozczesuje mokre włosy;
+ bardzo dobrze masuje głowę

- często robię warkocza na noc, po czym rano nie mogę jej używać, gdyż włsy przestają się ładnie kręcić i falować ->idealna dla prostych włosów i mokrych kręconych
- wypadanie jak wcześniej (wnioskuje po ilości włosów na szczotce)
- cena(50-60zl na allegro)
- dostępnosć ( w Polsce jak narazie jednynie przez internet)
- bolce na szczotce niestety wyginają się pomimo dbałości o nią

Polecam posiadaczkom długich, plączocych się włosów. Ja nie wyobrażam sobie dnia bez tej szczotki i planuję zakup podręcznej wersji.

Polecam! 9/10
 

 
Dziasiaj krótka recenzja (już na wstępie powiem) mojej ulubionej maskary jak do tej pory.
Z racji tego, że moje rzęsy z natury nie są ani długie, ani gęste jestem od zawsze w poszukiwaniu idealnego tuszu, a uwierzcie, wypróbowałam ich już dużo. Jakieś pół roku temu ta oto maskra została przeceniona do 39zł, więc się na nią skusiłam. Był to strzał w 10!


+super wydłuża;
+jeszcze lepiej pogrubia;
+nie skleja, mimo nałożenia kilku warstw;
+piękna, głęboka czerń;
+spektakularny/teatralny efekt nawet już po 1 warstwie!
+zmienia moje niepozorne i niewidoczne rzęsy w piekielnie piękna rzęsiska
+łatwy demakijaż

+/- co do obsypywania się i trwałości mam lekko mieszane uczucia, w ciągu dnia nic się nie dzieje, jednak po 10 godzinach zaczyna lekko się obsypywać, więc minimalny minus jednak dzięki temu można ją szybko zmyć;

-cena- regularna na pewno nie zacheca do kupna;
-może sklejać przy nałożeniu zbyt dużej ilości




Podsumowanie: Maskara dla osób lubiących spektakularny efekt na rzęsach. Nie polecam zwolennikom naturalnego look'u. Aczkolwiek na moich niewidocznych rzesach daje po prostu efekt dobrze wytuszowanych rzęs.

Polecam! 9,5/10
  • awatar urodowapasjonatka: piękne rzęsy ;)
  • awatar dejwilka: @Sometimes4ever: dziękuję, na pewno gdy będę miała okazję zamawiać coś z Avonu wypróbuję go!:)
  • awatar Sometimes4ever: Polecam tusz avon super shock oraz super enchant. Efekt bardzo podobny, w przypadku tego drugiego uważam nawet, że lepszy a cena przystępniejsza :) Interesujące wpisy kosmetyczne. Dodaję do obserwowanych :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Postanowiłam zrobić krótką recenzję tego oto zestawu z Essence:

Z tego zestawu nie posiadałam jedynie lakieru bazowego Studio Nails oraz piliniczka.

Paznokcie kupowałam w sumie 3 razy, gdyż są one jednokrotnego użycia. Sposób użycia nie należy do skomplikowanych. Wystarczy jedynie dobrać odpowiedni rozmiar paznokcia(wielkości są ponumerowane), przykleić za pomocą specjalnego kleju (a'la kropelka), nałożyć dwie warstwy base siler'a, a na końcu jedną top selera i tara wychodzi nam takie coś:



+naprawdę świetny efekt, jak profesjonalny manicure;
+po nałożeniu lakierów nie widać przeskoku z białego;
+duży wybór rozmiarów końcówek;
+świetny top seler z tej kolekcji,polecam użwania jaka normalny top coat!;
+nie zauważyłam zniszczenia płytki paznokcia;

-cena-cały zestaw nie należy do najtanszych, a każdorazowo trzeba znowu zakupić końcówki;
-obiecany jest chyba tydzień trwałości, jednak na moich paznokciach wytrzymały może 2 dni i to za każdym razem, mimo iż klej wydawał się być bardzo mocnym.

Reasumując: słaba trwałość, jednak fajna alternatywa na jeden ważny wieczów (studnióka, sylwester, impreza), wszystko wygląda naturalnie i profesjonalnie.
 

 
A konkretniej o tym cacku:


Posiadam jeszcze suchy szampon z firmy beauty formulas:

oraz z firmy Syoss:


Jednak moim zdaniem (pierwszy) Rossmanowski szampon jest najlepszy. NIe tylko odświeża lekko przetłuszczone włosy, ale również daje dosyć pokaźną objętość.

Zacznijmy od tego, że nie wyobrażam sobie już życia bez suchych szamponów. Jednak nie używam ich na całe włosy, a jedynie na samą grzywkę, która na drugi dzień jest po prostu brzydka. Szampon ten spisuje się o wiele lepiej niż samo mycie! Grzywką jest pięknie uniesiona i taka "lekka".

+do codziennego stosowania, niezastąpiony produkt przy włosach przetłuszczających się
+nadaje objętości
+długotrwały efekt (nawet po calym dniu grzywka wygląda świetnie)

- niestety czasem trudno pozbyć się go z ciemnych włosów, ja mam brązowe, jednak przy czarnych może nadać po prostu inny odcień włosom (niekorzystny)
-włosy stają się niestety matowe;/
-mało wydajny ( przy stosowaniu na samą grzywkę nie starcza mi nawet na miesiąc, a pry tym cena nie jest specjalnie niska)
-zapach również nie powala.

Pomimo wielu jednak wad na pewno nie zrezygnuję z tego produktu. Zawsze wykupuję na zapas przy bądź co bądź dosyć częśtych promocjach!

Polecam!.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak już lecimy z podkładami chciałabym wam przedstawić kolejnego gościa w mojej kosmetczce, mianowicie:Nivea Visage Young, Pure Beauty, Krem nawilżający + lekki podkład


Takich podkłado-kremów mam aktualnie 3, ale dzisiaj skupię się tylko na tym. Po "cuś" kupiłam chyba z sentymentu do swoich czasów wczesnej młodzieży, gdy był to sztandarowy kosmetyk na mojej twarzy, oczywiście była to jego starcza wersja (nowsza jest troszkę jaśniejsza i bardziej płynna).

Wg producenta kosmtyk świetnie nawilży nam twarz przez cały dzień, a na dodatek wygładza i wyrównuje koloryt cery, cóż....

+jak dla mnie to chyba tylko cena, chociaż czy to jest na "+"?

-jeden kolor, który absolutnie się nie dopasowuje do naszego odcienia;
-zostawia plamy i nierówno schodzi w czasie dnia;
-skóra błyszczy się niemilosiernia zaraz po nałożeniu, po czym po przypudrowaniu, błysk pojawia się znowu po pół godzinie
-nic a nic nie maskuje i nie odświeża
-co do nawilżania też nie jestem przekonana(zawiera alkohol)
-więcej o nim nie powiem, gdyż używałam jedynie parę razy, więcej nie dałam rady Jednak jakby ktoś mimo wszystko chciał sprawdzić na własnej skórze, chętnie oddam
 

 
Hmm.. w poszukiwaniu idealnego jestem już bardzo długo, niestety jest to cieżka sprawa i zazdroszczę osobom, które już znalazły taki dla siebie;> > W tym wpisie chciałabym jednak przedstawić wam jeden z moich ulubionych, mianowicie....
Pewnie dobrze już wam znany Revlon ColorStay
Ja mam swój dla cery tłustej i mieszanej. Swoj kupiłam już jakiś czas temu (1,5 roku) w Angli, jednak produkt ten coraz łatwiej można dostać w przeróżnych drogeriach i sklepach internetowych, a jego cena również w zależności od miejsca zakupu bardzo się waha. Produktu nie używam codziennie (dowiecie się później dlaczego), jedynie na imprezy i większe wyjśćia, a teraz do rzeczy:

+ Świetnie maskuje, kryje zaczerwienienia oraz nierówny koloryt cery
+ cera się po nim nie błyszczy (u mnie po delikatnym prypudrowaniu pudrem bambusowym jest idealnie matowa przez caly dzien/noc)
+nie uwydatnia drobnych zmarszczek, czy suchych skórek
+dobrze się go rozprowadza (zasługa również bazy z Soray- o niej opowiem w przyszłośći!)
+nie zapycha mi cery, nie powoduje wyskoku "niespodzianek"
-wydajny- używam prawie dwa lata

Jego największą wada jest w sumie jego konsystencja. Jest to szalenie cieżki podkład, który niestety zawsze będzie delikatnie widoczny na twarzy. Nikomu nie polecałabym go dostosowania na codzień.

Tak więc reasumując: Świetny podkład na impreze/wesele/przyjęcie/całonocną balangę! W czasie uroczystości nigdy nie mam potrzeby przypudrowania nawet przysłowiowego noska (pewnie zasługa również bazy). Bardzo dobrze prezentuje się sztucznym świetle/na zdjęciach.
 

 
Blog ten poświęce narazie dokładnym opisom i recenzjom produktów,które sama kupiłam i przetestowałam

Na początek krótki opis mojej cery:
- normalna z pretłuszczającą się strefą T;
- pojawiające się od czasu do czasu (czasem mniej, czasem bardziej) wypryski w tej okolicy;
- powoli pojawiające się zmarszczki mimiczne tzw. "śmieszki" pod oczami;
- brak alergii, jednak wrażliwa na niektóre kosmetyki.
 

 
Ojj nie było mnie troszkę, ale praca mnie ostatnio totalnie pochłania..nie wiem czy się zwolnić i znowu wakacyjnie nudzić w domu, czy zacisnąć zęby i przetrwać?!


Pogoda jakoś tak nas specjalnie też nie rozpieszcza;/ co się stało z latem? Więc mimo wolnego dnia itak mi się nie chce wyjść na dwór, najlepiej spędzić cały dzień w łóżku;/;p



_____________________________________________________
Dobra! Koniec mojego biadolenia i marudzenia, przejdżmy do konkretów Dziś część druga włosowa (oczywiśćie nie ostatnia;> o moich ulubionych maeczkach i odżywkach.

1. Kallos, Serical, Crema al latte

Użuwać jej zaczęłam, gdy moje włosy były w fatanym stanie i wypadały dosłownie garściami(jakieś 3-4 latat temu). Byłam załamana znajdując w wannie kilkadziesiąt włosów po każdym myciu, na dodatek szorstkie w dodyku, o błysku nie wspominając. Ta maska można powiedzieć, że w tamtym okresie zdziałała cuda na mojej głowie. Używałam ją raz na tydzien-dwa, na przemian z inna odżywka, wcierając ja w skórę głowy i włosy i zostawiając na ok. pół godzinki. Mi absolutnie włosów nie obciążyła, co więcej były one nawet uniesione od skóry głowy. Po pierwszym użyciu włosy od razu były bardziej miękkie i delikatne, a po kilku miesiącach stosowania włosy prestały prawie całkowicie wypadać oraz się łamać. Jednak dzisiaj, gdy moje włosy są już zdrowe maska ta jakby utraciła swoje właściowoci. Może włosy się do niej przyzwyczaiły? Nie wiem, jednak odstawienie jej na ok. pół roku nic nie dało, po jej użyciu włosy nie są w ogóle miękkie, lśniące i uniesione. Może to wina zbyt długiego stosowania? A może tego,że nie działa tak dobrze na zdrowe włosy? Trudno mi na to odpowiedzieć, co nie zmienia faktu, że w "tragicznym, włosowym" okresie pomogła mi w sposób niewyobrażalny
Zakupić ją można jedynie u fryzjerów i na allegro (koszt ok 14-25zł)


2. Pantene pro-v aqua light, odżywka
Na dzień dzisiejszy to moja uluiona odżywka! Używam jej od paru miesięcy, włosy są po niej miękkie,lśniące, nie puszą się, a gdy nałożymy jąod okolic uszu, albolutnie nam włosów nie obciąży. Wiem, że (jak chyba wszystkie produkty pantene) zawiera silikony, jednak jak narazie nie wyrządziły one mi wiekszych szkód na mojej głowie. Ja wcieram ją we włosy i zostawiam na pare minut po czym bardzo dokładnie i starannie ją spłukuję. Ach zero problemów z rozczesywaniem, aby włosy się nie przyzwyczaiły używam co 2-3 mycie.

3.John Frieda, brilliant brunette- odżywka.


Dla mnie w sferze miękkości włosów przegrywa z pantene, jednak wynagradza jej to wspaniały blask włosów po jej użyciu. Moje (chwilowo nie farbowane) włosy zyskują brązowe refleksy i jakby odżywiają. Również nie zauważyłam jakiegoś obciążenia.


Hmm muszę wam powiedzieć, że na dzień dzisiejszy używam więcej naturalnych produktów do włosów, dlatego tez wymieniłam dzisiaj tak mało odżywek. Wypróbowałam ich jednak wiele,więc jak mi się jakaś naprawde godna uwagi przypomni, to dopiszę

Myślę, że kolejny wpis poświęcę bublom kosmetycznym, bo też ich się sporo nazbierało adios!
  • awatar Gość: uwielbiam 1 odzywke :) tez ja mam, pachnie obłędnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Niedawno zakupiłam sobie wszystkim już znany pachący lakier z wibo. Wybrałam ten kolor, chyba takiej pomarańczy nie mam jeszcze w swojej kolekcji
Co o nim sądze? Kolor bardzo mi się podoba, jest wakacyjny i modny w tym sezonie. Co do trwałości to jest śrenia, ale na mnie jakoś lakiery długo się nie trzymają. Co do najważniejszej kwestii to lakier pachnie bardzo mocno różami, jednak tylko przy wąchaniu bezpośrednio samych paznokci. Mi sam zapach średnio przypadł do gustu, ale to już każdy decyduje dla siebie. Jak dla mnie jest to zbędny "bajer", aczkolwiek przy tej cenie uważam, że każdy może spróbować, bo obietnice producenta spełnione są w 100%.
_____________________________________________________

Kolejnym zakupem był lakier pękający z lovely. Efekt wyszedł naprawdę świetny. Dużo lepszy od tego z essence . Niestety nie zdążyłam zrobić wam zdjęcia. Naprawdę fajna alternatywa do normalnie pomalowanych paznokci. Osobiście nosiłabym go jako dodatek (np. 2-3 pomalowane tym sposobem paznokcie). Jak dla mnie trzyma się zdecydowanie dłużej od normalnego lakieru, gdyż nie widać, aż tak odprysków . Jest on dosyć tani, więc róznież można się pokusić o wypróbowanie. Jak narazie zakupiłam zielony (gdyż u nas we wszystkich rossmanach "pękacze" są prawie zawsze wykupione), ale planuję jeszcze biały i niebieski ( czarny mam z essence). Pozdrawiam!!
  • awatar Gość: ten alkier jest cudny!!! :D i wyglada paieknie i pachnie ideał :D
  • awatar dejwilka: @Fashion rebel: z essence nie jest zły jednak mi robił takie większe "placki". Przy tym można pęknięcia są drobniejsze (gdy nałożymy mniej lakieru). Ale to też kwestia gustu. Pozdrawiam;)
  • awatar Lady M: Śliczny kolor:)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Na początku może powiem coś o moich kłaczkach . Wiele w swoim życiu już przeszły i na pewno w przeszłości ich nie oszczędzałam. Były przejścia z czarnego na blond, rude pasemka, trwała, codzienne mycie i prostowanie itp. Po 2 latach intensywnego niszczenia stan ich byl tragiczny, kruszyly się tak, że o długości okolic łopatek mogłam tylko pomarzyć. Jednak z odrobiną zaparcia, silnej woli i fajnych kosmetykow udało mi się dzisiaj "wychodować" zdrowe, lśniące i długie (do pasa) włosy. Zajęło mi to okolo 2-3 lat. Obecnie jedynie je przyciemniam co jakoś im specjalnie nie szkodzi;.


A teraz kosmetyki do włosów które sredecznie mogę polecić (dzisiaj zajmę się szamponami )
1. Szampon Radical przeciw wypadaniu włosów-jak dla mnie świetny, włosy są po nim miękkie, lśniące, nie obciąża ich, a co najważniejsze na prawdę widać szybko efekty, włosy mnie wypadają! Polecam, szczególnie, że cena jest bardzo zachęcająca

2. Po dzień dzisiejszy wiernie używam Syoss'a Volume. Wiem, że ta marka ma wielu zwolenników jak i przeciwników, ale dla mnie to strzał w 10! Dzięki niemu zeszłam z mycia włosów do 1-2 na tydzien. Jest bardzo wydajny, przy czym ja zużyłam już 3 butelki! Włosy są sypkie, ale łatwe w ułożeniu no i jest objętość! A o to chodzi dziewczynom z długimi włosami!;D
3. Ostatni już ulubieniec w szamponach to szampon dla dzieci z firmy Nivea. Używam go jednak nie za często. Dawniej, gdy myłam codziennie włosy używałam go praktycznie przy każdym myciu, gdyż jest łagodny i nie zawiera SLS. Jednak teraz, gdy włosy myje rzadko uważam, iż potrzebne jest im porządne oczyszczenie i niestety "-" za plątanie. Jednak wszystkim myjącym głowę codziennie gorąco polecam wszystkie szampony dla dzieci!

____________________________________________________
hmm narazie to na tyle, w najbliższym czasie ukażą się moje ulubione wcierki, odżywki,oleje, maski i produkty do stylizacji! Ich jest już znacznie więcej, gdyż szczególnie odżywki i oleje są moją "pasją" A więc do zobaczenia
  • awatar rebellion flower: miałam z sayossa z różowym na opakowaniu ale nie pamiętam do czego był. myje włosy co 2 dni, czasami nawet codziennie. muszę wypróbować . :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Witajcie!
Melduje się nowa pinger'ka ;D Hmm. Krótko o sobie i o czym chcialabym by ten blod byl? Przede wszystkim o życiu, urodzie i modzie Już dobrych kilka lat interesuje się kosmetykami i makijażem, więc chcialabym tu przedstawić pare recenzji, opini produktów itp. jak również pokazać wam mój styl. A czym się jak narazie zajmuje? Prócz byczenia się po udanej sesji to oczywiście praca wakacyjna (jak narazie okazyjnie) Mam nadzieje, że blog bedzie się rozwijał. Buziaki
Waaaakaaaacje